Plagiat i parce magisterskie

O tym, że każde prace czy to magisterskie czy licencjackie, sprawdza się programem antyplagiatowym, wiadomo nie od dziś. Okazuje się także, że nie wszystkie programy antyplagiatowe są skuteczne, jednak uczelnie nieustannie je stosują.

Program nie zawsze działa

Programy antyplagiatowe mają dziury. Czasem wystarczy tylko wpisać dodatkowe litery do teksty, albo je podmienić. Pisał o tym w tekście pt. ‘Luki w systemie Plagiat.pl”. Grzegorz Borek: Aby oszukać system i osiągnąć współczynnik podobieństwa 0% dla tego samego tekstu wystarczyło podmienić litery: a, c, e, i, j, o, p na ich graficzne odpowiedniki w cyrylicy. Optycznie wyglądają one identycznie, tak więc osoba czytająca tekst ich nie zauważy. Są zamieszczane w najpopularniejszych czcionkach, więc wyświetlą się tak samo na każdym komputerze. Wykonane przez niego badanie jest szokując. Czyżby więc programy antyplagiatowe to zupełnie zbędny koszt, jaki poniosły uczelnie?

Programy skutecznie straszą studentów?

Jakkolwiek by nie było, programy antyplagiatowe działają i mają się dobrze. Każdy student jest zobowiązany samodzielne lub za pośrednictwem promotora, dokładnie sprawdzić swoją pracę. Jeśli wyjdą jakieś nieścisłości, trzeba to poprawić. Jest to jednak tylko formalność i ma chyba na celu raczej odstraszać tych niewtajemniczonych, którzy nie zdają sobie sprawy ze słabego ich działania. Wielu także wciąż nie wie, że programy da się zwyczajnie oszukać, czego oczywiście nie polecamy. Prawa autorskie to świętość i każdy powinien to sobie dobrze uświadomić. W Polsce mało kto docenia cudzą własność, a program antyplagiatowy, czy skuteczny czy nie, może tego w jakiś sposób uczyć i zachęcać do samodzielnego pisania prac. Szkoda tylko, że to uczelnia nie docenia prac studentów, traktując je niemal jak swoje. Jeśli jest to praca stworzona w pełni przez studenta, to trzeba by mu było dać całkowite prawo dysponowania utworem, a tak niestety nie jest. Ale to już zupełnie inna historia.