Ściąganie i plagiatowanie – czyli jak być uczciwym

W polskiej szkole nie kara się zbyt dotkliwie za ściąganie. Dzieje się tak już od dziesiątek lat, podczas gdy w szkole amerykańskiej stanowi to bardzo duże wykroczenie i niesie ze sobą poważne konsekwencje. W Meksyku zaś, za ściągnie grozi naprawdę wysoka kara, ponieważ oszukujący uczeń musi powtórzyć kilka semestrów od nowa. W Polsce wciąż bardziej przykłada się wagę do wyników, aniżeli do faktycznego nabywania wiedzy i umiejętności, gdyż liczą się statystyki, dlatego też wielu nauczycieli przymyka oko na próby nieuczciwego zdawania egzaminów. Ponad 1/3 Polaków przyznaje się do ściągania w trakcie swej ścieżki edukacyjnej.

Społeczne przyzwolenie

Socjologowie wypowiadają się, że postawa przyzwalająca „ściąganiu” kształtuje się już od najmłodszych lat, kiedy rodzice odrabiają za swoje dzieci lekcje, a następnie nie zwracają uwagi,  jak przygotowują ściągi. Niestety, ma to swoje konsekwencje w późniejszym życiu, gdy dopuszczamy się plagiatów na studiach wyższych, a nawet podkradając internetowe treści innym, uznajemy, że nic takiego się przecież nie dzieje. Okazuje się więc, że jest to nasz społeczny problem wynikający z powszechnego przyzwolenia na oszustwo, usprawiedliwiając takie zachowanie nikłą szkodliwością czynu. A jest to przecież zawsze jakaś kradzież, co prawda niematerialnego mienia, a dorobku intelektualnego.

Technologia wspomaga oszustwa

Dziś dużo łatwiej jest „ściągać” na sprawdzianach, kolokwiach czy maturach, ponieważ w dokonywaniu tego procederu wspomagają nas nowinki technologiczne. Najprostszym przykładem jest długopis, którego tusz zaraz po napisaniu na kartce papieru znika, a pojawia się ponownie po podświetleniu nakrętką z promieniami UV. Innym rozwiązaniem może być nieco droższy zestaw egzaminacyjny, którego zadaniem jest przesyłanie dźwięku i obrazu na dużą odległość. Za granicą stosuje się zaś gumki z radioodbiornikami czy okulary z kamerą. Także nauczyciele muszą iść z duchem czasu i próbować radzić sobie z oszustwami, jakie zdarzają się przecież na całym świecie. W Chinach piszących egzaminy pilnują więc drony, jednakże tam często karze się uczniów wysokimi grzywnami, a nawet karą pozbawienia wolności.

Jak to zmienić?

Społeczne przyzwolenie do ściągania i oszukiwania w szkole trudno jest tak z dnia na dzień odwrócić, dlatego jedynym rozwiązaniem, jakie wydaje się być skuteczne, będzie inne formułowanie pytań, które muszą zmuszać uczniów do myślenia, a nie sprawdzać faktograficzną wiedzę. To wymusza jednak także modyfikację całego systemu edukacji, która do tej pory wymagała wiedzy encyklopedycznej i jej bezmyślnego zapamiętywania, aniżeli kreatywnego myślenia i analizowania problemu za pomocą dostępnych narzędzi. Z pewnością oszustwa i ściąganie nie kończy się tylko na szkole, a przechodzi dalej i może być następnie skutecznie praktykowane również w internecie. Tutaj istnieje szerokie pole do popisu i wciąż trudno jest ukarać kogoś za kradzież czyichś treści, filmów lub zdjęć.