Wpisy

Linkowanie – jak nie naruszać prawa autorskiego?

Jeśli jesteś czynnym użytkownikiem Internetu, to z pewnością wielokrotnie zastawiałeś się, jak umieszczać tam różne treści bez wyraźnego łamania prawa autorskiego ich twórców. Przepisy w tej kwestii się wciąż zaostrzają, więc trzeba być naprawdę ostrożnym, aby spać spokojnie i nie spodziewać się żadnych konsekwencji prawnych dotyczących ewentualnego naruszenia czyichś praw. Dziś o tym, czy linkowanie poprzez hiperłącza też może być problematyczne?

Publiczne udostępnianie

Kwestia dotycząca linkowania czyichś artykułów lub zdjęć i ich ewentualnego naruszenia praw autorskich stała się powszechna, kiedy do Unijnego Trybunału sprawiedliwości trafiła sprawa GS Media BV (C-160/15) – spółki, która opublikowała na swojej stronie hiperłącza do zdjęć, jakich autorstwo nie należało do nich. Sprawa ta była nieco skomplikowana, ale ostatecznie GS Media BV nie zdecydowała się usunąć przekierowania ze swojej witryny, mimo że zostało to nakazane przez właścicieli tych zdjęć, a więc firmę Sonoma Media Netherlands BV. Spór ten znalazł swój finał w Unijnym Trybunale Sprawiedliwości, a wyrok okazał się być zaskakujący dla autorów zdjęć, czyli Sonoma Media Netherlands BV. TSU w 2016 roku uznał, że hiperłącze nie narusza praw autorskich, ponieważ zostało umieszczone przez firmę GS Media BV tylko w celach informacyjnych, a nie zarobkowych. Materiały te były przecież dostępne na witrynie źródłowej w sposób legalny i każdy użytkownik Internetu mógł się z nimi bez żadnych przeszkód zapoznać, więc ostatecznie GS Media BV nie dopuściła się żadnego wykroczenia.

Zakaz zarobkowania za pośrednictwem hiperłącza

Wyrok TSU oznacza więc, że linkowanie, a więc udostępnianie hiperłączy odsyłających do artykułów lub zdjęć, które nie są naszym autorstwem jest dozwolone, o ile nie będziemy czerpać z tego faktu żadnych korzyści majątkowych. Istotne jest przy tym, aby nie narzucać odbiorcom żadnych zakazów związanych z możliwością przeglądania tych linkowanych treści. Ściślej mówiąc, nie wolno nam np. skłaniać odbiorców do wykupienia dostępu, który dał by nam otwarte drzwi do obejrzenia danego hiperłącza. Jeśli na stronie źródłowej materiały te są dostępne dla szerokiej publiczności Internetu, tak samo musi być również na witrynie, gdzie są one linkowane. W przeciwnym wypadku oznaczałoby to właśnie zarobkowanie na czymś, co de facto nie należy do nas.

Co kraj to wyrok

Wyrok TSU nie oznacza, że i w Polsce będziemy potraktowani tak ulgowo, jeśli zamieścimy hiperłącze odsyłające do czyichś materiałów autorskich. W końcu w praktyce wciąż jest to udostępnianie publiczne nie naszych treści, zdjęć czy utworów bez zgody autora. Także i w Polsce zdarzały się już wyroki w tej kwestii i nierzadko mają one przykre konsekwencje dla osób udostępniających linki na własnych witrynach. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku udostępnienia hiperłącza do materiałów, gdzie autor publikował swoje osobiste zdjęcie, a nie zgodził się na rozpowszechnianie tego wizerunku dalej. Okazuje się zatem, że lepiej być w tym temacie ostrożnym, bo trudno jednoznacznie zgadnąć jaka będzie interpretacja sądu.